Znowu wyszło jak wyszło czyli do bani

Mamy was w kieszeni więc możemy robić z wami co chcemy

Niech ich jasna krew zaleje! Życzę im źle, bo tak sobie przecież tego sami życzyli ponad dwa tysiące lat temu krzyżując Mesjasza, wykrzykując przy tym, że "Krew Jego na nas i na dzieci nasze!" Przyszedł więc Hitler (Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy) i wystawił im za te słowa słony rachunek, a przed Hitlerem inni pomniejsi Adolfowie. 
O co więc chodzi? Chodzi mi o faceta, który nazywa się Yakov Livine i jest nowym ambasadorem Izraela w Polsce. Kuriozalna to sytuacja, bo my w Jerozolimie takiego odpowiednika nie mamy a oni mają, co nawet dyplomatołkowi daje jasno do zrozumienia kto w tym chorym związku rządzi. Livine załamał nawet z tego powodu łapki, szkoda że nie kręgosłup, a piszę złośliwie, bo gość raczył bowiem słodziakowato przekazać Dobrej Zmianie oficjalne info od rządu izraelskiego, że Izrael nie poprze nawet w najmniejszym stopniu starań Polski w jej rozgrywce z Niemcami o reparacje wojenne. Nie poprze, bo ma z Berlinem zbyt dobre stosunki, najlepsze od iluś tam lat.
Każdy by chciał takie mieć!
Jak ktoś nie wie, o co chodzi to w skrócie wyjaśnię. Otóż te stosunki z Berlinem to delikatnie pisząc taka przyjacielska perswazja, taki stosunek za kasę, wystawiana ustawicznie Niemcom przez żydów co jakiś czas od lat 50-tych, żeby przypadkiem nie zapomnieli że nie sami żyją na świecie, a w przypadku Niemiec zapewne jakaś perwersyjna gra polityczna, bo przecież ile można?
No, niestety można. Potulny Herr Olaf parę dni temu przelał właśnie Izraelowi na konto bankowe miliard dwieście milionów euro w ramach wiecznej pamięci o Holocauście. Suma ta wedle tego co wiem dotyczy ledwie 169 tysięcy żyjących w Izraelu ofiar holocaustu. Jednak jak znam współczesny chazarski sanhedryn to wyda on pewnie te pieniądze  w większości na poskramnianie sąsiadów, innej opcji nie ma.
Tak więc pełna nadziei propozycja prezesa PiS aby wspólnie z Izraelem przydusić Berlin żadaniem wypłaty biliona dolarów zawiodła jego samego oraz wiernych mu pretorianów ślepą ścieżką pomiędzy drzewka oliwne.
Niech sobie  tedy tam siędą i odpoczną, ostatecznie chcieli mieć w Polsce Polin?
Chcieli, i to bardzo, no to teraz mają. Amen.

Mikker

Mikker - Katolik praktykujący, wolnościowiec

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

4.38

liczba ocen: 8

  • Po co polski ambasador w Jerozolimie ...

    ... skoro wg Jerozolimy Polski już nie ma ?
    A prezes Kalkstein ma sprytny plan - najpierw Polska zażąda od Niemiec reparacji w kosmicznej wysokości, by następnie zmienić swoją nazwę już oficjalnie na Polin, a wtedy dopiero egzekucją tej kwoty zajmą się "komornicy z Jerozolimy".
    I co wtedy Niemiaszki powiedzą ? Chyba tylko kolejny raz :"Hitler kaput !" i na ten cel otworzą "nieograniczoną linię kredytową" w jakimś żydowskim banku, bo innych w krajach Białego Człowieka praktycznie już nie ma.
    KST

    • Po co polski ambasador w Jerozolimie ...#KST

      Ten sprytny plan to tylko prymitywna propaganda na użytek wewnętrzny. Widać spece od PR-u widzą sens nagłaśniania tego typu bzdur. A może towarzyszy temu jeszcze jeden cel (na rozkaz z Ameryki) - podrażnić niemieckiego owczarka.